W pracy terapeutycznej z osobami z niepełnosprawnością intelektualna, każdy z terapeutów prędzej czy później w swej karierze napotka podopiecznego, który jest w sobie zamknięty lub
z nieznanych powodów zaczyna się zamykać w sobie a z czasem zamyka się coraz bardziej.
Jeśli przychodzi do naszej placówki osoba już zamknięta w sobie nie jest to dla kadry terapeutycznej problem i zagrożenie bo w większości przypadków kadra terapeutyczna wie już od pierwszego dnia iż nowy podopieczny jest osobą zamkniętą, wiadomość taka może płynąć z kilku źródeł: od rodzica/opiekuna, z dokumentacji jaką podpieczony przynosi ze sobą do placówki w tym wszelkie opinie psychologa czy pedagoga, a także z wywiadu jaki powinien przynajmniej poprzedzić przyjęcie podopiecznego do placówki a przeprowadzanego przez pracownika placówki.
W wywiadzie takim powinny znajdować się pytania dotyczącej przekroju całościowego naszego nowego podopiecznego, w tym o jego otwartość na otoczenie.
Zdecydowanie trudniej jest jeśli do stopniowego zamykania się w sobie podopiecznego dochodzi podczas jego uczęszczania już do placówki. Podopieczny taki może mieć staż zajęć różnie długi. Dlaczego taka sytuacja przedstawiona wyżej jest trudniejsza? Odpowiedź to trudność
w wychwyceniu momentu kiedy podopieczny zaczyna się wycofywać, momentu kiedy zaczyna towarzysko
i społecznie odstawać od grupy. Wycofanie się na następuje z dnia na dzień i nie przyjmuje drastycznej formy z postawy bardzo otwartej do bardzo zamkniętej. Najczęściej wkrada się cicho
i niepostrzeżenie a pierwotne objawy są spychane przez kadrę terapeutyczne na złe samopoczucie, smutek, czy problemy osobiste podopiecznego.
Podstawową zasadą w przypadku osoby wycofującej się i zamykającej się
w sobie oraz osoby zamkniętej już, jest dostrzeganie tej osoby w każdym momencie przez kadrę terapeutyczną i namawianie pozostałych podopiecznych do prób nawiązywania kontaktu
i dostrzegania tej osoby. Nie wolno nam czekać na krok ze strony osoby zamykającej się, gdyż jest to osoba z konkretnym problemem i brakiem w tym momencie zdolności do nawiązywania kontaktu czy brakiem chęci do tego kontaktu. Nie wolno nam liczyć na to, że ta osoba przyjedzie
i powie nam „Ja mam problem, zamykam się w sobie!” a często obserwuję tego typu postępowanie kadry terapeutycznej czy rodziców/opiekunów. Bywa, że kadra terapeutyczna dostrzega problem, jednak go w jakimś sensie bagatelizuje lub stwierdza, że jest to wynik krnąbrności podopiecznego.
Co należy więc czynić? Należy samemu powiedzieć wycofującemu się podpieczemy „Dzień dobry” czy „Do widzenia”, wskazane jest przywitać się z podopiecznym dodając do przywitania jego imię, by wiedział on, że to przywitanie jest kierowane dokładnie do niego a nie do innych osób, które mogą znajdować się właśnie w tym samym pomieszczeniu. Najczęściej spotkamy się
z brakiem odpowiedzi i z brakiem jakiejkolwiek reakcji na nasze przywitanie, z czasem jednak jeśli my nie zniechęcimy się usłyszymy z ust podopiecznego cichą odpowiedź. Taka odpowiedź może być jednorazowa i znów długo nic, jednak nadal nie zniechęcajmy się i witajmy się z tym podopiecznym.
Warto też mijając się z podopiecznym np. na korytarzy czy innym pomieszczeniu zagadnąć go, zapytać co słychać, co robi, dokąd idzie itp. W pracowni warto co jakiś czas zapytać o stan wykonywanej pracy, zapytać co robił dzień wcześniej, co będzie robił jak wróci do domu, czy ma jakieś plany na weekend. Proponuję też przydzielić wspólną pracę osobie zamykającej się o osobie otwartej i kontaktowej z grupy. Takie zadanie nie może być zbyt trudne i czasochłonne początkowo by nie zniechęcić jego wykonawcy, by nie przeciążyć go zadaniem i kontaktem z współwykonawcą zadania. Zadanie powinno być początkowo proste i efektowne, by podopieczny mógł przy niskim nakładzie pracy i kontaktu spostrzec efekt końcowy i poczuć zadowolenie z wykonanej, chwalonej pracy. Pamiętajmy by chwalić, pozytywnie oceniać nie tylko samą prace i jej efekt końcowy ale współpracę z drugą osobą. Ważne jest także by dobrana do współpracy osoba także nie przeciążała osoby zamykającej się swą nachalnością, kontaktem, gadatliwością. Powinna to być osoba, która będzie nawiązywała kontakt, będzie instruowała współautora pracy co do jej przebiegu, która zada pytanie i będzie ciekawa odpowiedzi.
W przypadku zajęć grupowych nie zapominajmy o osobie zamykającej się! Oczywistością, jest, że osoba ta nie będzie sama uczestniczyć w zajęciach czy też wyrażać chęć do uczestnictwa
w nich. Jeśli są to początki zamykania się, u osoby tej można zaobserwować „skryte” podglądanie zajęć, może ona z „bezpiecznego” miejsca obserwować grupę i zajęcia, terapeuta powinien próbować zachęcić wówczas do uczestnictwa w zajęciach, zagadując do podopiecznego, powierzając mu drobne zadania, zadając pytania, czy przydzielając parę jeśli przebieg zajęć tego wymaga. Wskazane jest by współuczestniczący w zajęciach terapeuta sam podszedł, sam stanął
w parze z tym podopiecznym, wskazane jest to początkowo dlatego, że inny podopieczny może
w zajęciach grupowych mieć problem z wykonywaniem poleceń a już tym bardziej w motywowaniu do ich wykonywania innego podopiecznego zwłaszcza zamkniętego w sobie. Przypomnę tutaj, że częstym zjawiskiem w grupie osób z niepełnosprawnością intelektualną jest fakt, że jeśli zwracamy się z pytaniem typu „Kto jest chętny by…?” to może zaobserwować, że nikt z podopiecznych nie zgłosi chęci swego uczestnictwa a kiedy zapytamy każdego z osobna, okaże się, że wszyscy czy większość jest chętna.
Jeśli mamy w placówce osobę bardzo zamkniętą w sobie to zajęcia grupowe mogą mieć podobny przebieg jak wspomniane wyżej lub zgoła inny. Jeśli podopieczny, którego zamknięcie się
w sobie jest znaczne nie wykazuje zainteresowania i nie daje jakichkolwiek znaków zainteresowania zajęciami należy prowadzić zajęcia grupowe tak, by były one bardzo atrakcyjne, by grupa wychodziła z nich bardzo zadowolona i swe emocje okazywała jeszcze po ich zakończeniu. Wskazane jest by prowadzić zajęcia przy otwartych drzwiach sali tak by śmiech i oznaki „przyjemności” swobodnie z nich wypływały i zachęcały innych by zajrzały z ciekawości do sali by zobaczyć co tak bawi innych. Terapeuta prowadzący takie zajęcia nie powinien odgradzać się
i grupy od pozostałych osób. Istnieje wówczas szansa, że osoba wycofana zainteresuje się tym co dzieje się w sali, może sama zmobilizuje siebie by podejść bliżej, by zajrzeć do sali. Należy wówczas przyjść tę osobę. Istnieje możliwość, że trzeba będzie samemu podopiecznego mobilizować i sadzać go z dala od grupy ale w pobliżu, tak by słyszał on to co dzieje się w trakcie tych zajęć. Takie krzesło np. na którym podopieczny siedzi można z rożnych powodów (i tutaj terapeuta powinien wykazać się kreatywnością myślenia i bycia przebiegłym) przybliżać do grupy. Jak to zrobić? Wystarczy wykazać się sprytem, jeśli podopieczni w trakcie zajęć grupowych siedzą na krzesłach w kręgu a wycofany podopieczny na krześle gdzieś w kącie sali można:
– podejść do podopiecznego i poprosić by np. przesiadł się na krzesło które stoi bliżej grupy, bo to krzesło „nagle” jest nam bardzo potrzebne,
– można zabierać krzesła które znajdują się przy podopiecznym i włączać je do zajęć, i w końcu włączyć krzesło na którym siedzi podopieczny,
– można podzielić grupę na mniejsze i jedna z nich umiejscowić w pobliży podopiecznego niby przez przypadek,
– można również odstawić w w to miejsce inne krzesła, które stają się nam zbędne tak by podopieczny siedział stale na krześle znajdującym się przed tymi „zbędnymi” krzesłami a co za tym idzie coraz bliżej grupy,
– można w końcu odstawić w to miejsce np. stół, który „musi” właśnie według naszych potrzeb stanąć właśnie tam,
tutaj inwencja należy do terapeuty i to on sprytnie powinien obserwować grupę, otoczenie
i podpieczonego by w ferworze zajęć, niby to przez przypadek, niby z bardzo silnej konieczności
i niedbałości nawet, zmniejszać dystans pomiędzy zamkniętym w sobie podpieczonym a grupą
i zajęciami.
Dokonując kiedyś hospitacji zajęć grupy studentek, zaobserwowałem błąd jaki popełniły
w trakcie prowadzonych zajęć grupowych. Zajęcia te były bardzo atrakcyjne, tematem były Hawaje. Zajęcia były w parach, w mniejszych grupach, gro z zajęć toczyło się w kręgu. Do zajęć wyznaczona była też dziewczyna z problemem wycofania się i zamykania się coraz bardziej we własnym świecie. Początkowo wszystko przebiegało poprawnie, dziewczyna ta siedziała w koncie sali, ze spuszczoną głową. Zajęcia były bardzo żywe, wesołe, myło dużo muzyki, śmiechu, przebieranek, było wiele kolorów itp. Studentki podchodziły do tej dziewczyny, przywitały się
z nią, zapytały o imię, przedstawiały się, zachęcały do udziału. Podopieczna miała spuszczoną głowę jednak spoglądała w stronę rozbawionej grupy. Dziewczyna ta usiadła w kącie gdzie znalazły się zbędne krzesła i stoły z sali w której odbywały się zajęcia. Studentki nie wpadły na pomysł „podbierania” krzeseł czy też odstawiania ich dalej czy wynoszenia z sali by podopieczna ta nie miała możliwości siedzieć i zmusić ją do stania a przez to może do podejścia do grupy, zainteresowania się czynnego zajęciami. Jednak nie to było najgorsze. Studentki tak wpadły w wir prowadzonych zajęć w ich atmosferę, że zapomniały się i nie kontrolując swoich czynności przestawiły nagle zbędny stół tak, że zastawiły dziewczynę tym stołem tak, że znalazła się ona
w zamkniętym trójkącie pomiędzy ścianami, stołem a stertą krzeseł. Była tak zastawiona sprzętem, że nie miała możliwości wyjść samodzielnie z tego „więzienia” w jakim się znalazła. Dziewczyna szybko straciła zainteresowanie zajęciami, prawdopodobnie wystraszyła się tego zastawienia jej sprzętem, który ograniczył jej ruch ale i prawdopodobnie odczytała ten gest jako informację „jesteś zbędna, nie chcemy cię, siedź sobie sama w tym kacie…” Po zajęciach zapytałem studentki czy wiedzą co zrobiły? Nie wiedziały, nie spostrzegły tego momentu, jak stół wylądował w tym miejscu, mówiły, że zajęcia je tez rozbawiły i pochłonęły tak, że zapomniały się w walorach terapeutycznych jakie powinny przede wszystkim przyświecać przeprowadzanym zajęciom, były przestraszone i przerażone tym jak potraktowały podopieczną. Więc w pracy terapeutycznej powinniśmy też zwracać uwagę na to co czynimy i czy nie zapominamy się sami w sobie
i w zajęciach a przez to szkodzimy procesowi terapeutycznemu osoby zamykającej się
i wycofującej z kontaktu społecznego.
Podsumowując, starajmy się przede wszystkim zauważać osoby które są zamknięte lub zamykają się, zwracajmy na nie swą uwagę, obdarzajmy je nią, personalizujmy zwroty kierowane do niej podając jej imię, dajmy zajęcia początkowo proste i efektowne, organizujmy pracę
w parach, włączajmy w zajęcia grupowe i czekajmy, czekajmy czas przyniesie efekty. Pamiętajmy też, że w pracy z osobami z niepełnosprawnością intelektualną efekty najczęściej przychodzą po dłuższym czasie pracy, nie po kilku dniach czy tygodniach. Bądźmy wytrwali i obserwujmy podopiecznego. Powodzenia w pracy terapeutycznej życzę.
Autor: Tomasz Popadowski